środa, 7 stycznia 2015

To także wykorzystywanie "produkcji ubocznej".

Zawsze na święta pieczemy różnego rodzaju mięska. I w brytfannie, rękawie lub na blaszce pozostaje tłuszcz i sok z pieczystego.
Ja zawsze zlewam to wszystko do słoiczków. W ten sposób mam potem podstawę do sosów lub zup.
I dzisiaj tak właśnie zrobiłam. Ugotowałam
Szybki poświąteczny krupnik.

Składniki:
Warzywa
Sos powstały z pieczenia różnego rodzaju drobiu.








Zielona pietruszka.

Megaszybki sposób przygotowania:

Warzywa pokroić w grubą kostkę.
Do garnka włożyć 2-3 łyżki sosu razem z tłuszczem.
Wrzucić pokrojone warzywa i przesmażyć.
Dodać kaszę jęczmienną ( ja dałam 5 łyżek). Chwilkę jeszcze przesmażyć.


Uzupełnić wodą do 2,5 l.
I gotować do momentu gdy warzywa i kasza będą miękkie.
Nie dodawać za wiele przypraw. Ale można uzupełnić solą lub pieprzem.



I gotowe.
Smacznego!!!

niedziela, 9 listopada 2014

Wiem co jem czyli domowy chlebek, domowa wędlinka i domowe ogóreczki w jabłkowym occie.

Chyba jakaś kapryśna stałam się ostatnio.
Nie smakują mi sklepowe wędliny, nazywane nawet wiejskimi lub domowymi. Nawet w chlebie tym droższym czuję dodatki wzbogacające i utrzymujące dłużej świeżość. A o ogórkach konserwowych mam też złe zdanie. Są za kwaśne i za mało aromatyczne.

A że mam teraz więcej czasu, to wracam do pieczenia chleba.
Dzisiaj z konieczności pszenny i na drożdżach. Ale za to szybciej go przygotowałam i upiekłam.
Miałam też wczoraj upieczoną karkówkę i schab. Az szafki robiącej za spiżarkę wystawiłam sloik ogóreczków z działki.

A więc przepis na chleb pszenny z dodatkiem ziaren.

Składniki:
1 kg maki pszennej
1 paczka świeżych drożdży
3 łyżki płatków owsianych
3 łyżki pestek dyni
3 łyżki sezamu
3 łyżki otrąb pszennych
1 łyżka ziaren kminku
1 łyżka drobnej soli morskiej (  a ponieważ lubię czuć sól, to dodałam jeszcze 1/2 łyżki)
4 łyżki oleju słonecznikowego
1 kubek ciepłej wody

Sposób przygotowania:
Przygotować drożdże  czyli w misce rozetrzeć je z łyżka  cukru , mąki i 1/4 szklanki ciepłej wody. Pozostawić do wyrośnięcia.
Na stolnicę przesiać przez sito prawie 1 kg mąki. Część zostawić do podsypywania.
Dodać wszystkie suche składniki i wymieszać.
Dodać olej i przesiekać.
Dodać wyrośnięte drożdże , rozprowadzić je po mące i stopniowo wlewać wodę zbierając wszystko do środka.
Zagnieść ciasto. Lepiej aby nie było bardzo ścisłe. 
Wyrabiać je na stolnicy do momentu gdy będzie odchodzić od rąk. Czasem lekko podsypując mąką aby nie przywierało do stolnicy. Uformować kulę , przykryć ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia aż podwoi swoją objętość.
Do wysmarowanej olejem formy wyłożyć ciasto , uformować bochenek rękoma zwilżonymi ciepła wodą , Poczekać aż znowu wyrośnie, posypać kminkiem lub czarnuszką .
Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 1 godziny.



Smacznego!!!

czwartek, 2 października 2014

Jak to z oszczędnym gotowaniem bywa? Dużo się zjada i gdzie tu oszczędność.

Mam już dość kupowanych wędlin i wyrobów garmażeryjnych w sklepach. No cóż, nie umiem i nie mam gdzie wędzić wędlin i mięska.
Wymyśliłam więc, że będę robić więcej pasztetów, piec kawałami mięsa i robić częściej smarowidła do pieczywa.
No i z tym smarowidłem to wcale nie jest oszczędniej.
Sam wkład mięsny wypada tanio , doliczając koszty zużytej energii, to jeszcze nie jest drogo. Ale jest inne niebezpieczeństwo. Te smarowidła są niesamowicie smaczne. I zamiast dwóch kanapek zjadamy dużo, dużo więcej. A i widelcem z pojemnika też często zdarzy się wyjeść. Tego nie uniknę.
Wczoraj zrobiłam nowe smarowidło. Takie ostrzejsze w smaku.

Składniki:
Około 1-1,5 kg półtłustego mięsa. Takie bywa w naszym mięsnym sklepie. I jest bardzo tanie.
3 duże cebule
4 duże ząbki czosnku
1/2 szklanki octu winnego + 1 łyżka soku z cytryny
1 łyżeczka cukru
4-5 łyżek słodkiej papryki
1/2 łyżeczki chili
1/2 łyżeczki czosnku granulowanego
1 łyżeczka zmielonego czarnego pieprzu
ja dodałam jeszcze 1 dużą łyżkę swoich ususzonych ziół z ogródka ( tymianek, oregano, szałwia)
1 łyżka soli

Sposób przygotowania:
Mięso pokroić w grubą kostkę.
Cebule pokroić też w grubą kostkę, czosnek na plasterki
Mięso wyłożyć do płaskiego rondla , dodać cebulę i czosnek.
Podsmażyć do momentu gdy wyparuje sos.

Dodać wszystkie dodatki i sól. Wymieszać i zalać wodą . Ale tylko aby mięso było przykryte.
Przykryć rondel pokrywą , szybko doprowadzić do zagotowania i zmniejszyć bardzo ogień.
Niech sobie" pyrka " co najmniej 3 godziny.
Mięso porozrywać widelcami, lekko ostudzić i przełożyć do pojemników .



Podawać z różnego rodzaju pieczywem.
Ja dzisiaj podałam ze świeżo podpieczonymi kromkami kajzerki.
Jako dodatek domowe pikle warzywne.


I było pysznie!!!

piątek, 4 lipca 2014

To także radość z przetwarzania darów natury .

Nareszcie nastał czas zbierania plonów z działki. Są to mniejsze plony niż się spodziewałam. Ale wystarczy dla nas i dla dziewczynek.
Uwielbiam patrzeć na moje warzywne grządki. Uwielbiam je pleć , podlewać i rwać z nich warzywka.
Dzisiaj przyniosłam do domu sałatę, cebulkę, groszek. I zioła... Bazylię, lubczyk, oregano, majeranek, tymianek, szałwię, kminek i koper.
I na kolację była sałatka z sera, jajka i ...zielonego swieżo wyłuskanego cudownie słodkiego groszku.

Dla "zazdrośników" podaję przepis:

Składniki:

Kawałek żóltego sera
1 jajko
1 cebulka
1/ 2 szklanki młodego groszku
1 duża łyżka majonezu.
1 duża łyżka posiekanych ziół: koper, szałwia, majeranek, tymianek

Sposób przygotowania:

Ser pokroić w kostkę, podobnie cebulkę i ugotowane na twardo jajko.
Dodać majonez i zioła .
A na koniec krótko gotowany zielony groszek.

Pyszności z razowym chlebkiem.


Smacznego!!!

wtorek, 17 czerwca 2014

Koper, koperek, kopereczek...

Gdy na stołach naszych królują zioła pochodzenia śródziemnomorskiego: bazylia i oregano , zapominamy, że w naszych ogródkach rośnie sobie dosłownie wszędzie zioło o cudownym zapachu. Jest to koper.
Nie wyobrażam sobie kuchni bez kopru.
Zaczynam już  wyrywać koperek  z grządek. Jeszcze mu daleko do wyrośniętego kopru sprzedawanego już na rynku. Ale doczekam się i tego.
A tymczasem kupiłam na rynku właśnie ogromny wiecheć kopru. I do roboty!!!
Wypłukałam w zimnej wodzie. osączyłam na papierowym ręczniku i zaczęłam zabawę.
Oderwałam piórka od łodyżek, grubo posiekałam i włożyłam do słoiczka. Będzie na teraz. Zapasy na zimę zrobię z własnego kopru.
A łodyżki pokroiłam na kawałki i wrzuciłam do foliowego woreczka i do zamrażarki. Do wywarów na zupę będzie idealny.
Podobnie zrobiłam czary mary z natką pietruszki.

No i na bazie posiekanego kopru przygotowałam pastę na kanapki na dzisiejszą kolację i jutrzejsze drugie śniadanie.

Składniki:
1 średnia makrela wędzona
2 łyżki tartego żółtego sera
1 mała cebula
2 łyżki pokrojonego szczypiorku
3 kopiaste łyżki posiekanego kopru
1 płaska łyżka majonezu ( tylko aby pasta była mazista)

Sposób przyrządzenia:
Makrelę oczyścić z ości i pokroić.
Cebulę posiekać w drobną kostkę.
Szczypior drobno pokroić.
Koper posiekać.
Kawaleczek sera żółtego zetrzeć na grubej tarce.

Wszystkie składniki dokładnie wymieszać i dodać majonez oraz odrobinę świeżo zmielonego pieprzu.

Można już domowników wołać na kolację. Smacznego!!!

czwartek, 12 czerwca 2014

Co nam daje inwentaryzacja szafek kuchennych?

Wczoraj kupiłam truskawki i zrobiłam sok i dżemy. No i właśnie musiałam zrobić inwentaryzację w moich kuchennych szafkach. Początkowo miała być w jednej szafce. Ale rozpędziłam się. I w szafce z suchymi produktami wykopałam muesli. Takie z owocami i orzechami. A ponieważ już nocą chodziły mi po głowie ciasteczka, które zrobię aby mieć do kawusi na działkę, więc "zaraz natychmiast " zabrałam się do pieczenia ciasteczek.
I tak powstały 3 miseczki pysznych kruchych ciasteczek na bazie muesli.

Składniki:
2 szklanki mąki tortowej
1 szklanka muesli
3/4 szklanki wiórków kokosowych
1 jajko całe
3 żóltka
1 kostka masła
3/4 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
kilka kropel olejku migdalowego

Sposób przygotowania:
Muesli rozdrobnić w malakserze lub rozdrabniaczu. Ale nie na pył, tylko na male grudki.
Na stolnicę wysypać mąkę, dodać cukier , proszek do pieczenia i pokrojone masło.
Zrobić kruszonkę, dodać muesli, wiórki kokosowe i olejek migdalowy, wyrobić ciasto. Ciasto nie może być twarde. Lepiej lekko przyrastające do stolnicy. Wówczas w razie potrzeby podsypać mąką.
Ciasto podzielić na 4 częsci i z każdej z nich rozwalkować placek na grubość 0,5 cm.
Foremką do pierogów ( rozłożoną) albo szklanką wykrawać krążki i od razu układać przy pomocy noża na blaszce wysmarowanej masłem i posypanej mąką.
Ciasta posmarować rozkłóconym bialkiem i posypać grubo wiórkami kokosowymi.
Drugą partię posypać grubo brązowym cukrem
A trzecie ciasteczka, to już mała komplikacja.
Krążki wykrawać w podwójnej ilości. Na połowie krązków zakrętką od butelki wykrawać w środku otwór.
Pierścienie nałożyć na całych krążkach. Do środka włożyć po 1/2 łyżeczki dżemu lub marmolady. Ja dzisiaj dodałam świeżo usmażony dżem truskawkowy. Pierścienie posmarować bialkiem i posypać ciasteczka brązowym cukrem.
Każde ciasteczka piec w temperaturze 150 stopni około 15 minut.
Ciasteczka z dżemem piec troszkę dłużej .


Nareszcie trafiłam na żądany owsiany smak i kruchość ciasteczek.

Smacznego!!!

sobota, 1 marca 2014

Lista zakupów.

W naszej rodzinie większe zakupy robimy raz na tydzień. Zawsze jest to sobotni poranek.
Ale do zakupów przygotowuję się już w piątek.
Wieczorem gdy już mam domowy spokój i luz, przeglądam szafki i lodówkę.
Sprawdzam jakie produkty już mi się kończą i jakich jest brak.
Skrzętnie zapisuję wszystko na kartce starając się niczego nie pominąć. To dla swojego dobra. Bo już tak przyzwyczaiłam się do kartki, że wierzę jej bezgranicznie. I jak nie zapiszę  to nie kupię.
A zapisując staram się to robić regałami w markecie. Zakupy robimy zawsze w tym samym, więc jest dużo łatwiej. No, chyba, że kierownictwo marketu zdecyduje się na zmiany w ekspozycji towaru.
Oj, to wówczas mi namiesza!!!
Robiąc zakupy z listy nie mam w domu przykrych niespodzianek , że czegoś mi zabraknie.
Ale... nie zdarzyło mi się aby czegoś nie dołożyć do koszyka. Bo położą na trakcie i na oczach jakieś fajne promocje. Oczywiście nie biorę wszystkiego. Tylko to co jest mi potrzebne. Nauczyłam się selekcjonować chęci i potrzeby. I zdobycia tej umiejętności życzę każdemu kupującemu. Dla dobra swojego i swojej kieszeni!!!


sobota, 26 października 2013

Pasta drobiowo-warzywna

Zamiast kupować kostki rosołowe zrobiłam sama taką pastę , którą dodaję do wywarów na zupy i do sosów.

Składniki

Ilości warzyw nie podaję, bo wszystko zależy od ilości mięska i upodobań kulinbarnych domowników.
Ogólnie mięska powinno być około 1/4 
Mięso drobiowe pozostałe z rosołu.
Warzywa surowe:
por
marchew
pietruszka
cebula
troszkę czosnku
seler
liście kapusty
koper
zielona pietruszka
świeży lubczyk 
można dodać kawałeczke imbiru
kurkuma 
Sól, dużo soli. Pasta musi być bardzo słona. 
Pieprz mielony.


Sposób przyrządzenia

Mięsko oddzielić od kości i zmiksować na papkę. 
Warzywa korzenne zetrzeć na "jarzynówce" a inne drobno pokroić. Wyłożyć na blachę i trochę obsuszyć w piekarniku 100 stopniach. Uwaga! Piekarnik zostawić uchylony.
Lekko obsuszone warzywa zmiksować, dodać mięsko, sól, pieprz. Dodać oliwkę z oliwek w/g uznania. Dokładnie jeszcze raz zmiksować. Nałożyć do słoiczków ubijając .

Można zawekować ale ja trzymam w lodówce. Bo zrobiłam 3 słoiczki i często używam.

Dodaję pastę do zup zamiast kostek rosołowych.


środa, 19 czerwca 2013

Lato czarodziej...

...który zamienia kuchnię w mały zakład przetwórstwa rolnego.
Uwielbiam tę porę roku gdy w kuchni pachnie truskawkami, ogórkami małosolnymi i grzybami.
Tak właśnie jest  u mnie już od kilku dni. Zapach smażonych konfitur z truskawek , kompotu z truskawek i stojących świeżych truskawek na stole wprawia mnie w cudowny optymistyczny nastrój.
Usmażyłam już konfitury dla dziewczynek Nam tez się trafi łyżeczka na bułeczkę.
Wygospodarowalam jedną wolną szufladę w zamrażarce  na owoce. Druga będzie na zieleninę a trzecia najmniejsza na bieżące zapasy.Stwierdziłam , że wcale nie musze na zapas kupować mięs i wędlin. Już nie ma takiej potrzeby. Ostatnio mój mąż zaczął narzekać na smak odmrażanych zup i potraw, więc muszę zmniejszyć porcje , które gotuję. Wystarczy na dwa dni i przetrzymać w lodówce.
A więc zamroziłam mus truskawkowy w ilości 20 pojemniczków po 150 g. Będzie jak znalażł zimą do polania pierogów lub makaronu. Zamroziłam ( na razie ) 6 woreczków truskawek. Będą jako dodatek do kompotu na świąteczne obiadki.I mam jeszcze mnóstwo miejsca w owocowej szufladzie. Zamrożę i włożę tam czerwoną i czarną porzeczkę, trochę wiśni i śłiwek bez pestek.
A do szuflady jarzynowej włożę koperek ( duuużo letniego pachnącego koperku), koniecznie lubczyk ( też dużo), bazylię, miętę. Potem pokrojoną paprykę i mięsiste pomidory pelati( świetnie się mrożą . A inaczej pachnie potrawa z mrożonych jesiennych dojrzalych pomidorów. Jeszcze może zmieszczę różnorakich mieszanek grzybów. I w ten sposób przywitam już jesień. A zimą będę opróżniać zamrażarkę. i tak do następnego czerwca.

wtorek, 4 czerwca 2013

...to także ulubione miejsce na przyjmowanie przyjaciółek i gości.

Tak jakoś dziwnie składa się, ze w mojej kuchni i w kuchni mojej córki najbardziej smakuje kawa, ciasto i inne smakołyki.
Najlepiej się gada i zwierza z kłopotów.
I tak jest od zawsze w mojej dorosłości.
Gdy żyła jeszcze teściowa, to wszystkie jej dzieci ze swoimi dziećmi przebywałi właśnie w kuchni. A kuchnia ma 6 m kw. Często nie mialam możliwości zrobienia obiadu i lawirowałam pomiędzy wyciągnietymi nogami. I jakoś udawalo się. A jak mialam zły nastrój i wkurzalo mnie to, to ubierałam dzieci i wychodziłam zjeść coś w barach. Były wówczas tanie bary mleczne.
A o tym tak sobie przypomniałam, bo właśnie córka przyjmuje w swojej kuchni koleżankę. I piją kawkę i jedzą szarlotkę. A ja im zazdroszczę.

piątek, 31 maja 2013

Fanaberia czy konieczność?

Dzisiaj używam piekarnika. Mam jeden piekarnik. A piekę ciasteczka i robię zapiekankę .
No i mam problem, który już narasta od lat kilkunastu. A wzmaga się w każdym okresie przedświątecznym. Co najpierw upiec? Czy ciastka lub ciasto , czy mięsa, pasztety itp.
Zawsze jest źle. Mięsa pachną np:przyprawą do pierników al;bo wanilią, a ciasta przyprawami do mięs.
I jak tu rozwiązać ten zapachowy problem.
Gdybym teraz modernizowała kuchnię, to zafundowałabym sobie dwa piekarniki.
Jeden do mięs a drugi do ciast.
I nie byłaby to fanaberia rozrzutnej kucharki. To jest konieczność jeżeli chcę smacznie piec.
Bo ostatni biszkopt zalatywał pieczonym mięsem. A mięsko piernikiem.
A co teraz mam zrobić/ Może kupię sobie oddzielny elektryczny piekarnik?

czwartek, 30 maja 2013

Pochwala natury i powrót do starych zwyczajów.

Wszystkim wiadomo, że jak się chce pić to, biegusiem do pobliskiego sklepu po sok, napój owocowy. W najlepszym razie po "źródlaną " mineralną a dla dzieci po Kubusia , Pysia itp.
A ti wiosna i nadchodzi czas owoców. Wody "źródlanej" w kranie nie brakuje, więc może jednak pokusić się i gotować kompoty.
Nasz erodzicielki i rodzicielki naszych mężów i żon całe zycie gotowały kompoty dla nas . I nawet na zimę robiły zapasy. A my co? Kupujemy" soki" owocowe i ich koncentraty "bez konserwantów " i z "naturalnymi aromatami pochodnymi do malin, porzeczek i trauskawek nazywanych identycznymi.
A przecież o niebo i caly kosmos smaczniejsze są te napoje gotowane z truskawek, porzeczek, zapomnianego agrestu, rabarbaru, jagod jablek i śliwek.
A więc zapomnijmy o sokach sklepowych. Dajmy naszym wnuczkom posmakować i rozkoszować się naturalnym kompotem . Teraz z truskawek z dodatkiem poziomek, a potem z czereśni, jabłek , gruszek, porzeczek i agrestu. Na śliwkach wszelkiego rodzaju kończąc.
Ja tak będę w tym roku robić i Was szczerze do tego namawiam.

sobota, 25 maja 2013

Obierać czy skrobać?

W sprzedazy są już młode ziemniaki.
Z kalkulacji czy dać za nowe 2 zł a za stare 1zł i połowę wyrzucić wynika, że bardziej opłaca się kupić młode. Oczywiście jeżeli kupujemy w marketach i są to dobre ziemniaki.
Lubię ziemniaki młode marketowe cypryjskie. Wczoraj kupiłam po 1,99 zł. W sklepikach osiedlowych są po 4,20 do 5,00 zł za 1kg . Jest różnica?
 A więc mam już ziemniaki i czy obierać je cieniutko obieraczką? Jest wówczas szybciej i ręce czyste.
Czy skrobać?
I ja skrobię!!! Ale najpierw umyję je w zimnej wodzie. ( ziemniaki z marketu są już czyste) , a potem skrobię w wodzie malutkim nożem . Zeskrobuję tylko cieniutką warstwę skórki.. Jest też szkoła tylko szorowania. Ale takie ziemniaki nadają się tylko do pieczenia a nie do ugotowania.
Oskrobane ziemniaki jeszcze raz umyję i zalewam wodą.wrzącą i gotuję do miękkości.  Różnie bywa z czasem gotowania ziemniaki są przecież też różne.
Po ugotowaniu wodę odlewam , ziemniaki osuszam w garnku . Nie znoszę wilgotnych ziemniaków.
Uwielbiam biale i sypkie.
No i na koniec uwieńczenie dania , polewam bułeczką zarumienioną w maśle i posypuję koperkiem.
Do tego młoda kapustka z wody i kawalek upieczonej w ziołach łopatki.
I jest pysznie!!! Taki obiadek serwuję dzisiaj na Dzień Matki.
A zabarwione ziemniakami ręce przecieram sokiem z cytryny lub octem , dokładnie wcieram wacikiem w paznokcie i skórki.
I jest czysto i dobrze!!!
Ale i tak czekam na nasze krajowe młode ziemniaki "irysy" lub "rgę"i koperek z grządek.

środa, 20 marca 2013

Mój dekalog kuchenny.


Mój dekalog kuchenny. 
1. Czystość: Głównie w szafkach i w lodówce.
2. Porządek: Na półkach i w szufladach.
3. Świeżość: Wszystkie produkty kupuję w małych ilościach. Ostatecznie w takich, które mieszczą się w      pojemnikach w zamrażarce. 
4. Odpowiednia ilość garnków: Osobne do gotowania zup, duszenia potraw, gotowania ziemniaków i potraw słodkich.
5. Odpowiednia ilość patelni: Bezwzględnie oddzielna do naleśników i słodkich placków. Mała do smażenia małych porcji.
6. Organizacja przy gotowaniu: Potrawy wymagające długiego przygotowania przygotowuję w pierwszej kolejności.
Ciasta piekę przed mięsami. 
7. Systematyczne zmywanie i porządkowanie przyborów kuchennych: Gdy kończę gotowanie mam już blask w kuchni.
8. Oszczędność: Gotuję tyle ile mi potrzeba .Górna granica na dwa dni.
9. Odpowiedni strój : Koniecznie fartuszek. Zmieniam go codziennie.
10. Dobry humor i uśmiech : Wówczas wszystko staje się łatwe i udaje się. A co za tym idzie domownicy są zadowoleni a ja szczęśliwa. 
Uwielbiam swoją kuchnię w każdym znaczeniu tego słowa.
A powyższe zasady wypracowałam sobie sama metodą prób i doświadczeń. 
Zalecam stosowanie ich doskonalenie wszystkim młodym kuchareczkom. 

wtorek, 26 lutego 2013

Chwała ładowi i porządkowi.

Tak to już jest gdzie porządek, tam lepiej się dzieje.
I w kuchni widać to najdokładniej.

Pomijając zastawę stołową zgromadzoną w jednej szafce, sztućce w jednej szufladzie. Wszystkie akcesoria typu łyżki, chochle, i inne mieszadła w oddzielnej, garnki i patelnie w oddzielnej szafce, to jeszcze ważne jest aby wszystkie produkty zebrane były tematycznie w oddzielnych szafeczkach albo na oddzielnych półkach.
Nie mieszajmy kawy i akcesoriów do jej zaparzania z produktami mącznymi, kaszami i makaronami. Bo nasiąkną cudnym zapachem kawy. A jest on nie wskazany dla różnych innych potraw. Podobnie nie trzymajmy czosnku i cebuli blisko innych produktów.

Na oddzielnych półkach najwyżej , tam gdzie najrzadziej sięgam trzymam słoiki puste oczywiście ( bo nie chce mi się schodzić 5 pięter do piwnicy - windy nie mam). Musze mieć jakiś zapas słoików, bo czasem mnie najdzie ochota zrobienia przetworów. W podobnej szafce i na podobnym poziomie trzymam plastikowe pojemniki różnego kalibru. Są one bardzo przydatne do przetrzymywania żywności w lodówce.
Najczęściej jest coś czego za dużo ugotowałam. Część trafia do lodówki a część do zamrażarki. Wszystko zależy od ilości. Do przechowywania stosuję też torebki śniadaniowe. Niczego otwartego nie trzymam w oryginalnych opakowaniach. Chyba, ze tymi opakowaniami są słoiczki zakręcane.

I bardzo ważne szczelnie zapakowuję nabiał. Nic tak nie chłonie lodówkowych zapachów jak mleko, twaróg i masło.
A już zawsze w pojemnikach szczelnie zamykanych trzymam wędliny, pieczone mięsa i wędzone ryby.

Ważną pozycją w mojej kuchni są przyprawy. Trzymam je poukładane rodzajami w takim pojemniku po lodówce . Stoją sobie takie dwa na dole w szafce i co jakiś czas robię w nich inwentaryzację. Dokupuję, wyrzucam ( tez się czasem trafi coś przeterminowanego), przeglądam przed cotygodniowymi zakupami.

I gdy tak sobie pilnuję tych zasad, to gotowanie idzie mi sprawnie i pysznie.

czwartek, 21 lutego 2013

....to także oszczędne gotowanie.

Wcale nie mam na myśli ograniczanie składników w potrawach.
Lubię wykorzystywać wszystko co mam w lodówce i w garnku.
I tak jest z mięskiem rosołowym.
Oprócz tego, że wykorzystuję je do pierogów i krokietów, to piekę z niego pasztet.


Składniki

Mięso drobiowe. Ja wykorzystuję mięsko oddzielone po ugotowaniu rosołu. Zamrażam i z 3 porcji można już podchodzić do pasztetu. 
Marchewka, seler, por, pietruszka biała z rosołu. Z jednego gotowania.
30 dag wątróbki drobiowej.
30 dag prawdziwie wędzonego boczku . Powinien być tłusty.
2 jajka
Bułka tarta 1 szklanka.
Wywar z gotowania wątróbki i boczku.

Sól i pieprz ziołowy.


Sposób przyrządzenia

Boczek i wątróbkę gotujemy w małej ilości wody. Wątróbkę krótko, boczek dłużej.
Wszystkie składniki mielimy dwa razy .
Do mięsa wbijamy jajka, dosypujemy bułkę tartą i dolewamy wywaru z gotowania wątróbki i boczku.
Dodajemy sól i pieprz.
Do świątecznych pasztetów dodaję pistacje lub żurawinę.
Wyrabiamy aby masa miała jednolitą konsystencję. Nie może być ścisła, bo pasztet będzie twardy.
Wykładamy do wysmarowanych tłuszczem ( ja zawsze smaruję masłem) i posypanej bułką tartą formy.
Pieczemy w 180 stopniach do momentu gdy zbrązowieje wierzch.



Smacznego!!!

czwartek, 14 lutego 2013

...ale również organizacja.

Tak jakoś dziwnie mi się w życiu układa, że w teorii powinnam mieć dużo wolnego czasu.
W praktyce wygląda to zupełnie inaczej. Opiekuję się mamą, wnuczkami, mężem ( na całe szczęście pomaga mi bardzo w domowych obowiązkach ). Moim głównym zadaniem jest przygotowywanie posiłków.
Więc muszę to sobie tak zorganizować aby wszystko zrobić na określoną porę a przy tym nie narobić się i w kuchni zachować ład i porządek.
Stałą pozycją są mleczne zupki dla mamy. W osobnej szafce blisko kuchenki mam zestaw kasz, makaronów  i ryżu. Wszystko błyskawiczne a makaron drobny. Gotuję codziennie inna zupkę aby mama miała różnorodność. Zupka jest gotowa około 7:15.
Potem stawiam wywar na zupę, którą wszyscy jadamy o 12-tej. Obieram i kroję ziemniaki do zupy, w pobliżu garnka stawiam główny składnik zupy ( podsmażone ogórki, kapustę, starkowane buraki, podsmażone grzyby. Obok stawiam też śmietanę. Myję naczynia i mam już porządek. Zupka gotuje się a ja idę pod prysznic i ogarniam mieszkanie. Około 9-tej mam już gotową zupę. W tzw. międzyczasie gdy już mam ład w mieszkaniu przygotowuję półprodukty do drugiego dania. To drugie danie przygotowuję gdy wnuczkę położę spać. Około 10-tej drugie śniadanie. Głównie dla wnuczki przygotowuję, bo mama to robi dla siebie sama. A potem spacer i wracamy na 12-tą aby zjeść zupę.
O 15-tej zjadamy danie drugie. I mąż pomyje naczynia i mamy wolny czas. Teraz zimą siedzimy w domu ale jak przyjdzie wiosna, to zrobię podwieczorek w pojemniki i na plac zabaw albo do lasu. No i jeszcze kolacja około 18-19 -tej i pracowity dzień zaliczony.
Taki już mam rozkład zajęć i przyzwyczaiłam się do niego. Szczerze mówiąc , bardzo nie lubię, gdy wpada mi coś nieplanowanego i narusza rytm. Ale mam prawo wybić się z rytmu. Chociaż nie odpowiada mi to.
A gdy wszystko idzie zgodnie z moim harmonogramem, to wieczorem posiedzę sobie przy komputerze, popiszę, poczytam. Potem wezmę książkę do ręki, wypijam meliskę i idę spać w poczuciu dobrze spełnionych obowiązków babci, matki, córki, żony i kochanki.

sobota, 9 lutego 2013

Jak wykorzystujemy urządzenia w kuchni?

No własnie. Mamy w kuchni podstawowe urządzenia: kuchenka ( gazowa, elektryczna, ceramiczna , indukcyjna), piekarnik ( gazowy , elektryczny) i mikrofalówkę.Tę ostatnią najczęściej używamy do odgrzewania lub rozmrażania potraw i pieczywa.
A można inaczej. W mikrofalówce świetnie wychodzą potrawy warzywne i warzywno- mięsne.
Uwielbiam gołąbki duszone w naczyniu żaroodpornym i w mikrofalówce. Czas przygotowania skraca się do maksimum 45 minut. A potrawa jest bardzo aromatyczna i soczysta.
Cudowne też są duszone warzywa . w ciągu 20 minut mamy wspaniały bukiet warzyw jędrny i pyszny.

Składniki:
Ziemniaki, marchewka, papryka, fasolka szparagowa, cebula, kalafior, por, cukinia i bakłażan.
Przecier pomidorowy.
Sól i pieprz oraz bazylia i oregano.
Troszkę masła.

Sposób przyrządzenia

Warzywa obieramy i kroimy w dość duże kawałki.
Na dno naczynia wlewamy trochę przecieru pomidorowego i wkładamy łyżkę masła.
Warzywa zaczynamy wkładać od ziemniaków.
A potem marchew, papryka, fasolka, cebula ( można dodać ząbek czosnku ), por.
Ostatnia warstwa, to bakłażan i cukinia.
Poszczególne warzywa posypujemy solą , pieprzem i ziołami.
Zalewamy kilkoma łyżkami przecieru ( ja dodaję przecier z kartoników), dodajemy łyzkę masła.
Przykrywamy pokrywką i wstawiamy do mikrofalówki na 10 minut.
Po tym czasie sprawdzamy twardość warzyw i w razie potrzeby dusimy jeszcze do 10 minut.
I koniec.
Podajemy z bułką.
Smacznego!!!

piątek, 25 stycznia 2013

Smalec. masło, olej i oliwa.

W mojej kuchni stosuję wszystkie te rodzaje tłuszczów. Nie stosuję sztucznych tłuszczów.
Do smażenia kotletów stosuję olej słonecznikowy. Nie znoszę zapachu oleju rzepakowego. Kilka lat temu media rozwodziły się jaki to olej rzepakowy jest be, a teraz odwrót o 180 stopni. A ja i tak swoje wiem. Gdy smażyłam rybę na nim, to mi pachniała racuchami a gdy smażyłam racuchy , to pachniały rybą.
Do smażenia ryb polecam olej z pestek winogron. Ryba smażona na nim nie wydziela tak wiele specyficznego zapachu.
Oleju słonecznikowego używam też do sporządzania majonezu.
Do sałatek dodaję oliwy z oliwek.
A faworki i pączki smażę na smalcu.
A jajecznicę na boczku albo na masełku. Masła dodaję też do smażenia panierowanych kotletów z piersi kurczaków.
I oczywiście tematyczny przepis na filety rybne smażone  w cieście.

Składniki

Filety rybne
Ciasto naleśnikowe gęściejsze niż na naleśniki
Papryka w proszku, pieprz sól , olej


Sposób przyrządzenia

Filety rybne rozmrozić, osuszyć w papierowym ręczniku, posolić. 
Do ciasta naleśnikowego dodać grubo zmielony pieprz naturalny kolorowy, paprykę w proszku ( twardziele mogą dodać ostrą ).
Do miski z ciastem wkładamy pokrojone w duże kawałki filety, mieszamy i czekamy około 15 minut. Niech wchłoną zapach, smak ciasta i przypraw. 

Na patelnię wlewamy dużo oleju ( ja stosuję z pestek winogron), mocno nagrzewamy i wkładamy łyżką kawałki ryby wraz z niewielką ilością ciasta. Smażymy z obu stron na złory lekko przyrumieniony kolor. 
Wykładamy na papierowy ręcznik a potem do szklanego naczynia z pokrywką aby szybko nie wystygły. Można też podawać od razu. 
Smacznego!!!

środa, 23 stycznia 2013

Sól to podstawowa przyprawa.

Wbrew temu co nam mówią lekarze, kocham sól. Oczywiście bez przesady.
Nie da się niestety gotować bez soli. I chociaż dietetycy zabraniają solić, a sprzedawcy różnych wynalazków kuchennych zapewniają, że da się gotować bez soli ,ja solę i solić będę.
Ale....używam soli różnego rodzaju. Prym wiedzie sól morska. Ale do przetworów używam soli zwanej po prostu "do przetworów". Jest ona bez chemicznych dodatków i niejodowana. Przy jej użyciu nigdy kiszone ogórki nie zepsują się w piwnicy. Używam też soli ze zmniejszoną ilością sodu z potasem.
A teraz przepis na solone cytryny.
Cytryny umyć pod bieżącą gorącą wodą.   Osuszyć i przekroić na ćwiartki . Ale nie zupełnie do końca.
Do małego słoiczka nasypać na dno grubej soli morskiej, włożyć odrobinę tymianku ( najlepiej świeżego), włożyć cytrynę i uzupełnić do pełna solą. Zamknąć słoiczek Po 3 tygodniach cytrynę używamy do ryb jako przepysznie zjadliwą dekorację. A sól zużywamy do solenia sałatek. Smak i aromat niesamowity.
Spróbujcie!!! Smacznego.