W naszej rodzinie większe zakupy robimy raz na tydzień. Zawsze jest to sobotni poranek.
Ale do zakupów przygotowuję się już w piątek.
Wieczorem gdy już mam domowy spokój i luz, przeglądam szafki i lodówkę.
Sprawdzam jakie produkty już mi się kończą i jakich jest brak.
Skrzętnie zapisuję wszystko na kartce starając się niczego nie pominąć. To dla swojego dobra. Bo już tak przyzwyczaiłam się do kartki, że wierzę jej bezgranicznie. I jak nie zapiszę to nie kupię.
A zapisując staram się to robić regałami w markecie. Zakupy robimy zawsze w tym samym, więc jest dużo łatwiej. No, chyba, że kierownictwo marketu zdecyduje się na zmiany w ekspozycji towaru.
Oj, to wówczas mi namiesza!!!
Robiąc zakupy z listy nie mam w domu przykrych niespodzianek , że czegoś mi zabraknie.
Ale... nie zdarzyło mi się aby czegoś nie dołożyć do koszyka. Bo położą na trakcie i na oczach jakieś fajne promocje. Oczywiście nie biorę wszystkiego. Tylko to co jest mi potrzebne. Nauczyłam się selekcjonować chęci i potrzeby. I zdobycia tej umiejętności życzę każdemu kupującemu. Dla dobra swojego i swojej kieszeni!!!
sobota, 1 marca 2014
sobota, 26 października 2013
Pasta drobiowo-warzywna
Zamiast kupować kostki rosołowe zrobiłam sama taką pastę , którą dodaję do wywarów na zupy i do sosów.
Ogólnie mięska powinno być około 1/4
Mięso drobiowe pozostałe z rosołu.
Warzywa surowe:
por
marchew
pietruszka
cebula
troszkę czosnku
seler
liście kapusty
koper
zielona pietruszka
świeży lubczyk
można dodać kawałeczke imbiru
kurkuma
Sól, dużo soli. Pasta musi być bardzo słona.
Pieprz mielony.
Można zawekować ale ja trzymam w lodówce. Bo zrobiłam 3 słoiczki i często używam.
Dodaję pastę do zup zamiast kostek rosołowych.
Składniki
Ilości warzyw nie podaję, bo wszystko zależy od ilości mięska i upodobań kulinbarnych domowników.Ogólnie mięska powinno być około 1/4
Mięso drobiowe pozostałe z rosołu.
Warzywa surowe:
por
marchew
pietruszka
cebula
troszkę czosnku
seler
liście kapusty
koper
zielona pietruszka
świeży lubczyk
można dodać kawałeczke imbiru
kurkuma
Sól, dużo soli. Pasta musi być bardzo słona.
Pieprz mielony.
Sposób przyrządzenia
Mięsko oddzielić od kości i zmiksować na papkę.
Warzywa korzenne zetrzeć na "jarzynówce" a inne drobno pokroić. Wyłożyć na blachę i trochę obsuszyć w piekarniku 100 stopniach. Uwaga! Piekarnik zostawić uchylony.
Lekko obsuszone warzywa zmiksować, dodać mięsko, sól, pieprz. Dodać oliwkę z oliwek w/g uznania. Dokładnie jeszcze raz zmiksować. Nałożyć do słoiczków ubijając .
Można zawekować ale ja trzymam w lodówce. Bo zrobiłam 3 słoiczki i często używam.
Dodaję pastę do zup zamiast kostek rosołowych.
środa, 19 czerwca 2013
Lato czarodziej...
...który zamienia kuchnię w mały zakład przetwórstwa rolnego.
Uwielbiam tę porę roku gdy w kuchni pachnie truskawkami, ogórkami małosolnymi i grzybami.
Tak właśnie jest u mnie już od kilku dni. Zapach smażonych konfitur z truskawek , kompotu z truskawek i stojących świeżych truskawek na stole wprawia mnie w cudowny optymistyczny nastrój.
Usmażyłam już konfitury dla dziewczynek Nam tez się trafi łyżeczka na bułeczkę.
Wygospodarowalam jedną wolną szufladę w zamrażarce na owoce. Druga będzie na zieleninę a trzecia najmniejsza na bieżące zapasy.Stwierdziłam , że wcale nie musze na zapas kupować mięs i wędlin. Już nie ma takiej potrzeby. Ostatnio mój mąż zaczął narzekać na smak odmrażanych zup i potraw, więc muszę zmniejszyć porcje , które gotuję. Wystarczy na dwa dni i przetrzymać w lodówce.
A więc zamroziłam mus truskawkowy w ilości 20 pojemniczków po 150 g. Będzie jak znalażł zimą do polania pierogów lub makaronu. Zamroziłam ( na razie ) 6 woreczków truskawek. Będą jako dodatek do kompotu na świąteczne obiadki.I mam jeszcze mnóstwo miejsca w owocowej szufladzie. Zamrożę i włożę tam czerwoną i czarną porzeczkę, trochę wiśni i śłiwek bez pestek.
A do szuflady jarzynowej włożę koperek ( duuużo letniego pachnącego koperku), koniecznie lubczyk ( też dużo), bazylię, miętę. Potem pokrojoną paprykę i mięsiste pomidory pelati( świetnie się mrożą . A inaczej pachnie potrawa z mrożonych jesiennych dojrzalych pomidorów. Jeszcze może zmieszczę różnorakich mieszanek grzybów. I w ten sposób przywitam już jesień. A zimą będę opróżniać zamrażarkę. i tak do następnego czerwca.
Uwielbiam tę porę roku gdy w kuchni pachnie truskawkami, ogórkami małosolnymi i grzybami.
Tak właśnie jest u mnie już od kilku dni. Zapach smażonych konfitur z truskawek , kompotu z truskawek i stojących świeżych truskawek na stole wprawia mnie w cudowny optymistyczny nastrój.
Usmażyłam już konfitury dla dziewczynek Nam tez się trafi łyżeczka na bułeczkę.
Wygospodarowalam jedną wolną szufladę w zamrażarce na owoce. Druga będzie na zieleninę a trzecia najmniejsza na bieżące zapasy.Stwierdziłam , że wcale nie musze na zapas kupować mięs i wędlin. Już nie ma takiej potrzeby. Ostatnio mój mąż zaczął narzekać na smak odmrażanych zup i potraw, więc muszę zmniejszyć porcje , które gotuję. Wystarczy na dwa dni i przetrzymać w lodówce.
A więc zamroziłam mus truskawkowy w ilości 20 pojemniczków po 150 g. Będzie jak znalażł zimą do polania pierogów lub makaronu. Zamroziłam ( na razie ) 6 woreczków truskawek. Będą jako dodatek do kompotu na świąteczne obiadki.I mam jeszcze mnóstwo miejsca w owocowej szufladzie. Zamrożę i włożę tam czerwoną i czarną porzeczkę, trochę wiśni i śłiwek bez pestek.
A do szuflady jarzynowej włożę koperek ( duuużo letniego pachnącego koperku), koniecznie lubczyk ( też dużo), bazylię, miętę. Potem pokrojoną paprykę i mięsiste pomidory pelati( świetnie się mrożą . A inaczej pachnie potrawa z mrożonych jesiennych dojrzalych pomidorów. Jeszcze może zmieszczę różnorakich mieszanek grzybów. I w ten sposób przywitam już jesień. A zimą będę opróżniać zamrażarkę. i tak do następnego czerwca.
wtorek, 4 czerwca 2013
...to także ulubione miejsce na przyjmowanie przyjaciółek i gości.
Tak jakoś dziwnie składa się, ze w mojej kuchni i w kuchni mojej córki najbardziej smakuje kawa, ciasto i inne smakołyki.
Najlepiej się gada i zwierza z kłopotów.
I tak jest od zawsze w mojej dorosłości.
Gdy żyła jeszcze teściowa, to wszystkie jej dzieci ze swoimi dziećmi przebywałi właśnie w kuchni. A kuchnia ma 6 m kw. Często nie mialam możliwości zrobienia obiadu i lawirowałam pomiędzy wyciągnietymi nogami. I jakoś udawalo się. A jak mialam zły nastrój i wkurzalo mnie to, to ubierałam dzieci i wychodziłam zjeść coś w barach. Były wówczas tanie bary mleczne.
A o tym tak sobie przypomniałam, bo właśnie córka przyjmuje w swojej kuchni koleżankę. I piją kawkę i jedzą szarlotkę. A ja im zazdroszczę.
Najlepiej się gada i zwierza z kłopotów.
I tak jest od zawsze w mojej dorosłości.
Gdy żyła jeszcze teściowa, to wszystkie jej dzieci ze swoimi dziećmi przebywałi właśnie w kuchni. A kuchnia ma 6 m kw. Często nie mialam możliwości zrobienia obiadu i lawirowałam pomiędzy wyciągnietymi nogami. I jakoś udawalo się. A jak mialam zły nastrój i wkurzalo mnie to, to ubierałam dzieci i wychodziłam zjeść coś w barach. Były wówczas tanie bary mleczne.
A o tym tak sobie przypomniałam, bo właśnie córka przyjmuje w swojej kuchni koleżankę. I piją kawkę i jedzą szarlotkę. A ja im zazdroszczę.
piątek, 31 maja 2013
Fanaberia czy konieczność?
Dzisiaj używam piekarnika. Mam jeden piekarnik. A piekę ciasteczka i robię zapiekankę .
No i mam problem, który już narasta od lat kilkunastu. A wzmaga się w każdym okresie przedświątecznym. Co najpierw upiec? Czy ciastka lub ciasto , czy mięsa, pasztety itp.
Zawsze jest źle. Mięsa pachną np:przyprawą do pierników al;bo wanilią, a ciasta przyprawami do mięs.
I jak tu rozwiązać ten zapachowy problem.
Gdybym teraz modernizowała kuchnię, to zafundowałabym sobie dwa piekarniki.
Jeden do mięs a drugi do ciast.
I nie byłaby to fanaberia rozrzutnej kucharki. To jest konieczność jeżeli chcę smacznie piec.
Bo ostatni biszkopt zalatywał pieczonym mięsem. A mięsko piernikiem.
A co teraz mam zrobić/ Może kupię sobie oddzielny elektryczny piekarnik?
No i mam problem, który już narasta od lat kilkunastu. A wzmaga się w każdym okresie przedświątecznym. Co najpierw upiec? Czy ciastka lub ciasto , czy mięsa, pasztety itp.
Zawsze jest źle. Mięsa pachną np:przyprawą do pierników al;bo wanilią, a ciasta przyprawami do mięs.
I jak tu rozwiązać ten zapachowy problem.
Gdybym teraz modernizowała kuchnię, to zafundowałabym sobie dwa piekarniki.
Jeden do mięs a drugi do ciast.
I nie byłaby to fanaberia rozrzutnej kucharki. To jest konieczność jeżeli chcę smacznie piec.
Bo ostatni biszkopt zalatywał pieczonym mięsem. A mięsko piernikiem.
A co teraz mam zrobić/ Może kupię sobie oddzielny elektryczny piekarnik?
czwartek, 30 maja 2013
Pochwala natury i powrót do starych zwyczajów.
Wszystkim wiadomo, że jak się chce pić to, biegusiem do pobliskiego sklepu po sok, napój owocowy. W najlepszym razie po "źródlaną " mineralną a dla dzieci po Kubusia , Pysia itp.
A ti wiosna i nadchodzi czas owoców. Wody "źródlanej" w kranie nie brakuje, więc może jednak pokusić się i gotować kompoty.
Nasz erodzicielki i rodzicielki naszych mężów i żon całe zycie gotowały kompoty dla nas . I nawet na zimę robiły zapasy. A my co? Kupujemy" soki" owocowe i ich koncentraty "bez konserwantów " i z "naturalnymi aromatami pochodnymi do malin, porzeczek i trauskawek nazywanych identycznymi.
A przecież o niebo i caly kosmos smaczniejsze są te napoje gotowane z truskawek, porzeczek, zapomnianego agrestu, rabarbaru, jagod jablek i śliwek.
A więc zapomnijmy o sokach sklepowych. Dajmy naszym wnuczkom posmakować i rozkoszować się naturalnym kompotem . Teraz z truskawek z dodatkiem poziomek, a potem z czereśni, jabłek , gruszek, porzeczek i agrestu. Na śliwkach wszelkiego rodzaju kończąc.
Ja tak będę w tym roku robić i Was szczerze do tego namawiam.
A ti wiosna i nadchodzi czas owoców. Wody "źródlanej" w kranie nie brakuje, więc może jednak pokusić się i gotować kompoty.
Nasz erodzicielki i rodzicielki naszych mężów i żon całe zycie gotowały kompoty dla nas . I nawet na zimę robiły zapasy. A my co? Kupujemy" soki" owocowe i ich koncentraty "bez konserwantów " i z "naturalnymi aromatami pochodnymi do malin, porzeczek i trauskawek nazywanych identycznymi.
A przecież o niebo i caly kosmos smaczniejsze są te napoje gotowane z truskawek, porzeczek, zapomnianego agrestu, rabarbaru, jagod jablek i śliwek.
A więc zapomnijmy o sokach sklepowych. Dajmy naszym wnuczkom posmakować i rozkoszować się naturalnym kompotem . Teraz z truskawek z dodatkiem poziomek, a potem z czereśni, jabłek , gruszek, porzeczek i agrestu. Na śliwkach wszelkiego rodzaju kończąc.
Ja tak będę w tym roku robić i Was szczerze do tego namawiam.
sobota, 25 maja 2013
Obierać czy skrobać?
W sprzedazy są już młode ziemniaki.
Z kalkulacji czy dać za nowe 2 zł a za stare 1zł i połowę wyrzucić wynika, że bardziej opłaca się kupić młode. Oczywiście jeżeli kupujemy w marketach i są to dobre ziemniaki.
Lubię ziemniaki młode marketowe cypryjskie. Wczoraj kupiłam po 1,99 zł. W sklepikach osiedlowych są po 4,20 do 5,00 zł za 1kg . Jest różnica?
A więc mam już ziemniaki i czy obierać je cieniutko obieraczką? Jest wówczas szybciej i ręce czyste.
Czy skrobać?
I ja skrobię!!! Ale najpierw umyję je w zimnej wodzie. ( ziemniaki z marketu są już czyste) , a potem skrobię w wodzie malutkim nożem . Zeskrobuję tylko cieniutką warstwę skórki.. Jest też szkoła tylko szorowania. Ale takie ziemniaki nadają się tylko do pieczenia a nie do ugotowania.
Oskrobane ziemniaki jeszcze raz umyję i zalewam wodą.wrzącą i gotuję do miękkości. Różnie bywa z czasem gotowania ziemniaki są przecież też różne.
Po ugotowaniu wodę odlewam , ziemniaki osuszam w garnku . Nie znoszę wilgotnych ziemniaków.
Uwielbiam biale i sypkie.
No i na koniec uwieńczenie dania , polewam bułeczką zarumienioną w maśle i posypuję koperkiem.
Do tego młoda kapustka z wody i kawalek upieczonej w ziołach łopatki.
I jest pysznie!!! Taki obiadek serwuję dzisiaj na Dzień Matki.
A zabarwione ziemniakami ręce przecieram sokiem z cytryny lub octem , dokładnie wcieram wacikiem w paznokcie i skórki.
I jest czysto i dobrze!!!
Ale i tak czekam na nasze krajowe młode ziemniaki "irysy" lub "rgę"i koperek z grządek.
Z kalkulacji czy dać za nowe 2 zł a za stare 1zł i połowę wyrzucić wynika, że bardziej opłaca się kupić młode. Oczywiście jeżeli kupujemy w marketach i są to dobre ziemniaki.
Lubię ziemniaki młode marketowe cypryjskie. Wczoraj kupiłam po 1,99 zł. W sklepikach osiedlowych są po 4,20 do 5,00 zł za 1kg . Jest różnica?
A więc mam już ziemniaki i czy obierać je cieniutko obieraczką? Jest wówczas szybciej i ręce czyste.
Czy skrobać?
I ja skrobię!!! Ale najpierw umyję je w zimnej wodzie. ( ziemniaki z marketu są już czyste) , a potem skrobię w wodzie malutkim nożem . Zeskrobuję tylko cieniutką warstwę skórki.. Jest też szkoła tylko szorowania. Ale takie ziemniaki nadają się tylko do pieczenia a nie do ugotowania.
Oskrobane ziemniaki jeszcze raz umyję i zalewam wodą.wrzącą i gotuję do miękkości. Różnie bywa z czasem gotowania ziemniaki są przecież też różne.
Po ugotowaniu wodę odlewam , ziemniaki osuszam w garnku . Nie znoszę wilgotnych ziemniaków.
Uwielbiam biale i sypkie.
No i na koniec uwieńczenie dania , polewam bułeczką zarumienioną w maśle i posypuję koperkiem.
Do tego młoda kapustka z wody i kawalek upieczonej w ziołach łopatki.
I jest pysznie!!! Taki obiadek serwuję dzisiaj na Dzień Matki.
A zabarwione ziemniakami ręce przecieram sokiem z cytryny lub octem , dokładnie wcieram wacikiem w paznokcie i skórki.
I jest czysto i dobrze!!!
Ale i tak czekam na nasze krajowe młode ziemniaki "irysy" lub "rgę"i koperek z grządek.
Subskrybuj:
Posty (Atom)